piątek, 10 września 2010

Jak by to było ...



- Cassie ... Cassie ... Cassie .. - cały czas chodząc do okoła pokoju powtarzała mama .
- Mamo ... ale .... ja ... jaa , ... _ mówiłam przez łzy .
- Myślisz ze nie widziałam co sie wczoraj stało ?! Ty sobie wyobrażasz co by powiedział ojciec Michaela ?!
- Mamo ale ja go kocham ! - wstałam z kanapy i spojrzałam mamie prosto w oczy . - Nie rozumiesz tego ?
- Rozumiem ze kochasz ale nie rozumiem że taka osobę jak Michael ! Marsz do pokoju !
Wstałam i pobiegłam załamana o pokoju . Położyłam się na łózku i zaczełam mocniej płakac . Nagle usłyszałam ze mam z kimś rozmawia w salonie a dokładnie z 3 osobami . Po 4 minutach usłyszałam ze kroki sa bliżej . Drzwi od mojego pokoju sie otworzyły i ujrzałam w nich Michaela i jego rodziców . Najbardziej sie przestraszyłam wyrazu twarzy jego taty .. wyglądał jakby chciał mnie zabić . Nagle usiał koło mnie Mchael i mnie przytulił .
- Cassie ... nie płacz bedzie dobrze ... - mowił takim głosem jakby miał zaraz wybuchnąc płaczem .
- Ale ... ale .. ja ... ja cię kocham ...
Mama Micahela uśmiechneła sie słodko ... a ojciec Michaela co do niego nie podobne miał dumny wyraz twarzy .
- Cassie ... bo ja .. chce ... no wiesz ... żebyś ... to znaczy czy byś chciała ... ehh ... no ze mną byc ??
Byłam w szoku po tym co usłyszałam ... spędziliśmy razem tylko 10 godzin ale ... ale przecież poznał mnie lepiej i ... ja też tego chciałam .
- Tak Michael ... Tak ! - rzuciłam sie w jego ramiona .
Michael przytulił mnie mocno i pocałowął w czoło .
- Pojedź ze mną do Gary ... poznasz miejsce w którym sie urodzięłm .
- Okey : D
- Pomoge ci się spakowac : ) Przespisz sie w lizmuynie . - puscił mi oko ,
A ja przystąpiłam do pakowania .
Nagle pauza przy pakowaniu .
- Eeee Michael ! Na ile dni tam zostane ??
- Na 9 ! - odkrzknął .
9 DNI ??!! Byłam w szoku .. starałam sie tym za bardzo nie przejmowac i dalej sie pakowałam . Kiedy jak dla Michaela wreszcie sie spakowałam zeszłam na doł .
- A gdzie są twoi rodzice ?
- Poszli już do samochodu . - złapał mnie za biodra i sie usmiechnoł .
- Ahaa ... a czy twoje rodzeństwo mnie poluubi ?? - zrobiłąm maślane oka z pewnością ze powie ... NIE .
- Chyba raczej tak : D
Podniosłam ze zdziewienia brew . Michael pocałował mnie romantycznie i poszliśmy do samochodu .
Michael jak strong man włozł moją ciężka walizkę wypełnioną ciuchami do bagażnika . Potem otworzył mi drzwi i wsiedsliśmy . Limuzyna ruszyła . Michael mnie objął . Ciągle sie patrzałam na jego wyraz twarzy .. Był .. taki .. taki szcześliwy ... i cały czas chodziłą mi ta sama myśl po głowie jak kiedys " Jaka słodka usmiechająca sie czekoladka do schrupania : D " .
Potem mama Michaela dała mi poduszkę . Michael mnie do siebie przytulił .
- Zaśnij kochanie .. przed nami długa droga .. - cmoknął mnie w głowe .
- Okey . - zamknełam oczy z ktorych wyleciała mi łza .
Po paru minutach zasnełam ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz